Obiad za stówę za 45zł
Ostatnio zjedlismy obiad warty mniej wiecej stówę za 45 złotych. I wcale to nie oznacza, że dostaliśmy 5o-procentowy rabat.
Ładując prawą ręką na trzymany w lewej talerz wyśmienite kąski przyrządzone przez nowego kucharza… stwierdziłem, ze czuje ból. Byl on spowodowany ciężarem jedzenia oraz długotrwałością jego nakładania. Z całą pewnoscia moge stwierdzić, że zjadlem od 1,5 do 2 kg przepysznego jedzenia, podsumowując to 7 kawałkami ciasta – a w zasadzie dwóch różnych ciast.
Taki styl odżywiania przemycił sie juz do codziennej rutyny, a mimo to Kudeł stwierdził, ze Krzyś z Afryki schudł.
Ale wracajac do sedna – wyżywienie mamy za darmo, a ów obiad jedliśmy w godzinach pracy. Stąd 45 złotych – dostaliśmy po takiej sumce za to, ze łaskawie zjedlismy obiadek.
